EURO – zagrożenie czy szansa? Andrzej Gut-Mostowy na Forum Ekonomicznym w Krynicy

Jeden z powtarzających się postulatów totalnej opozycji to konieczność wejścia Polski do strefy euro. Orędownikiem zastąpienia złotówki wspólną walutą europejską jest lider Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Tymczasem przykład Słowacji jednoznacznie pokazuje, że nie jest to w interesie polskich przedsiębiorców ale i zwykłych mieszkańców.  Temat jest niezwykle ważny stąd i jego obecność na tegorocznym XXIX Forum Ekonomicznym w Krynicy. 

– Kwestia wprowadzenia w Polsce wspólnej waluty ma dla naszych przedsiębiorców fundamentalne znacznie – podkreśla Andrzej Gut-Mostowy, który prowadził i moderował panel dyskusyjny na Forum Ekonomicznym poświęcony właśnie temu zagadnieniu. 

W spotkaniu zatytułowanym „Euro zagrożenie czy szansa” dyskutowali również wicepremier dr Jarosław Gowin, Prezes Giełdy Papierów Wartościowych dr Marek Dietl,  Krzysztof Mazur adiunkt na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Dyrektor Małopolskiej Szkoły Administracji Publicznej dr Krzysztof Głuc.

Kilkanaście miesięcy temu grupa wybitnych polskich profesorów, ekonomistów  i polityków zwróciło się do premiera o natychmiastowe przystąpienie naszego kraju do procedur związanych z wejściem do strefy euro  – zauważa Andrzej Gut Mostowy. A to oznacza, że dla części polityków szybkie wejście Polski do strefy euro nadal jest priorytetem. Tymczasem większość Polaków nie chce wejścia Polski  do strefy euro. Ja sam  – dodaje Andrzej Gut-Mostowy – opowiadam się za kierunkiem obranym przez obecną koalicję  rządzącą.  

Należy się wstrzymać tyle lat, żeby produktywność naszego kraju dorównała do produktywności średnich krajów europejskich. Wezwanie o jak najszybsze wejście do strefy euro jest wbrew polskiej racji stanu. Andrzej Gut-Mostowy wskazuje również na przykład Słowacji i tego co się stało u naszych południowych sąsiadów przez ostatnie dziesięć lat od wprowadzenia u nich wspólnej waluty.  

– Prawda jest taka, że na wprowadzeniu euro zyskały wyłącznie silne gospodarki takich krajów jak Niemcy i Francja – podkreślał podczas dyskusji wicepremier Jarosław Gowin.

Kraje Europy środkowo- wschodniej, takie jak właśnie na przykład Słowacja, na tej decyzji straciły. Ceny towarów u naszych południowych sąsiadów poszybowały w górę. Teraz to Słowacy jeżdżą do Polski robić zakupy i narzekają na drożyznę. Dzięki własnej walucie Polska uniknęła też kryzysu gospodarczego – złotówka uratowała gospodarkę przez stagnacją. Andrzej Gut-Mostowy podkreśla też, że na Podhalu, Spiszu i Orawie funkcjonują branże, których rentowność może się zasadniczo zmienić, gdyby euro zostało wprowadzone w Polsce. Są to przede wszystkim branża turystyczna, która dostarcza najwięcej miejsc pracy, handel przygraniczny i branża transportowa. Podobnie było u naszych południowych sąsiadów do czasu przyjęcia waluty euro. 

Potem jednak jak wskazują eksperci wprowadzenie wspólnej waluty na Słowacji spowodowało silny wzrost bezrobocia,  a branża turystyczna w ciągu trzech pierwszych lat przeżyła spadek przyjazdu turystów z Polski, Węgier i Czech o 20-25 proc. Wywołało to spowolnienie rozwoju inwestycji turystycznych na Słowacji. Odwrotne zjawisko zaobserwowano po polskiej stronie, gdzie dynamiczny wzrost ruchu turystycznego zaowocował nowymi inwestycjami, takimi jak Aquaparki czy stacje narciarskie. Nawet główny słowacki inwestor turystyczny Tatry Mountain Resorts kilka lat temu ogłosił, że największe nakłady inwestycyjne planuje w Polsce: w Szczyrku i Chorzowie.  Wniosek jest jeden: jeśli przyjmiemy euro, turystyka i handel przygraniczny odczują poważny spadek obrotów. Najgorsze jest to, że na zawsze.

Strony, które warto odwiedzić